Mój blog

Większość moich znajomych ma bloga. Pomyślałam, że nie będę gorsza. A więc jestem tutaj, aż do momentu, kiedy uznam, że jego prowadzenie jest bezsensowne (a i taka możliwość istnieje, bo ciągle zmieniam zdanie). Rzadko dotrzymuję też danego słowa, raczej nie potrafię utrzymać tajemnicy  i w ogóle nie jestem idealna, chociaż niektórzy tego właśnie ode mnie oczekują.

Mam na imię Justyna. Kobiet, podobno nie pyta się o wiek, ale nie mam w tej kwestii nic do ukrycia. Liczba 40 jest przecież ładna i okrągła, niczym ja kilka lat temu. Tak, kiedyś miałam kilkanaście kilo nadwagi, ale to już zamknięty rozdział mojego życia, o którym raczej nie chcę pamiętać.

Moja historia rozpoczęła się w chwili narodzin, gdzieś na szpitalnej porodówce, gdzie wydałam pierwsze oznaki swojej egzystencji w świecie. Później rodzice zabrali mnie do domu. Stałam się obiektem zainteresowania całej rodziny, ale podobno kompletnie nie zwracałam uwagi na gapiących się na mnie ludzi. Spałam, jadła, płakałam. I taki stan trwał na okrągło przez pierwsze tygodnie mojego życia. Niestety z tego fragmentu życia też niewiele pamiętam, dlatego nie będę się nad nim rozwodzić, chociaż chętnie wróciłabym do chwili, kiedy do całkowitego szczęścia potrzebowałam tylko czystej pieluchy, pełnego brzucha i odpowiednich warunków do spania.

 Później nadszedł czas beztroskiego dzieciństwa, zabaw, szkoły i tak zleciało kolejne kilkanaście lat mojego życia. W końcu  przyszedł również czas na poważne wybory i w końcu zdecydowałam, co chcę robić w życiu. Wyjechałam na studia do Warszawy i nawet otrzymałam dyplom magisterski. Było w nim zapisane „lekarz stomatolog”. I tak właśnie zostałam prawdziwą dentystką, ale nie tylko na papierze.

W końcu rozpoczęłam upragnioną pracę. Grzebanie w zębach to moja pasja. Może trochę dziwna, ale nic na to nie poradzę. Każdy robi to, co lubi.

A oprócz pracy, najbardziej lubię spać, rozkoszować się promieniami słońca i smakiem kawy o poranku, ale zazwyczaj nie mam na to czasu. Z resztą moje upodobania niestety wykluczają się nawzajem. Problem ze wstawaniem o poranku wiąże się z tym, że ulubioną kawę piję dopiero w drodze do pracy, czyli idąc po schodach (bo na szczęcie mój prywatny gabinet stomatologiczny znajduje się na parterze domu). A jeśli już zacznę pracę, to nie mogę być równocześnie na tarasie i w ten sposób błędne koło, w którym żyję zamyka się dzień po dniu. Absolutnie, nie narzekam, bo nie lubię marudzić, z resztą lubię swoją pracę, nie tylko wtedy gody nadchodzi czas wolny.

Oczywiście, po pięciu dniach ciężkiej pracy każdemu należy się w końcu upragniony weekend. Jest to czas zupełnie inny, zastrzeżony wyłącznie dla mnie. Ktoś  jednak dawno temu ostrzegał mnie, że własna firma to praca non stop, siedem dni w tygodniu — i w tej kwestii nie pomylił się ani trochę.

W letnią sobotę, o poranku, z filiżanką kawy mogę jednak odpoczywać na tarasie, a przy okazji wysłać kilka prywatnych e-maili, wykonać kilka telefonów do znajomych i wszystko jest idealnie, pod warunkiem, że nie zadzwoni do mnie klient, który skarży się na przewlekły ból zęba.

Ogólnie jestem wyrozumiała i zdaję sobie sprawę z tego, że namolny ból nie jest raczej niczym przyjemnym, dlatego wtedy oczywiście nie odmawiam pomocy, porzucając kawę, słońce i taras. Po chwili pojawiam się w swoim gabinecie, zakładam fartuch i rękawiczki i przystępuję do pracy.

Moja działalność nie ogranicza się jedynie do obszaru własnego gabinetu, bo biorę udział w różnych szkoleniach, zjazdach i Konfederacji Stomatologów, gdzie ciągle poszerzam swoją widzę teoretyczną i próbuję ją wykorzystać w praktyce.

Z resztą uważam, że wiedza jest czymś, czym powinniśmy się dzielić, dlatego prowadzę również zajęcia na kilku warszawskich uniwersytetach, gdzie uczę młoda kadrę dentystów wszystkiego, co jest im potrzebne do przyszłej pracy.

Poza tym nie mam na co narzekać. Jestem szczęśliwa, chociaż niektórym wydaje się, że byłoby mi lepiej, gdybym zamieniła ukochanego kota na prawdziwego faceta, a dokładniej —męża. Na ten temat mam jednak inne zdanie, bo wydaje mi się, że kot jest mniej wymagający, dlatego póki co nie planuję zmiany stanu cywilnego. Jestem zdeklarowaną singielką, aż do odwołania.

 I to właściwie tyle na mój temat. Nie lubię mówić o sobie, dlatego na tym kończę. Na koniec zachęcam jednak do zapoznania się z zawartością mojego bloga, który może być przydatny nie tylko dla studentów stomatologii, ale również dla zwykłych i zupełnie przeciętnych  użytkowników zębów.

No Comments

Sorry, the comment form is closed at this time.